Monika Kamińska
Psycholog/psychoterapeuta
Pojęcie strefy komfortu najczęściej kojarzy się z bezpieczeństwem, przewidywalnością i spokojem. W przypadku osób z ADHD to pojęcie bywa jednak mylące. „Strefa komfortu” nie zawsze oznacza coś obiektywnie dobrego czy wspierającego rozwój. Często jest to raczej stan znany i oswojony, nawet jeśli wiąże się z chaosem, napięciem lub odkładaniem spraw na później.
Dla osoby z ADHD strefą komfortu może być funkcjonowanie w ostatniej chwili, działanie pod presją czasu albo ciągłe zmienianie kierunku uwagi. Taki sposób działania dostarcza silnych bodźców i adrenaliny, które chwilowo poprawiają koncentrację. Paradoksalnie więc stres i chaos mogą być odczuwane jako „znane” i łatwiejsze do zniesienia niż cisza, rutyna czy długoterminowe planowanie.
Trudność polega na tym, że wyjście ze strefy komfortu u osoby z ADHD nie zawsze oznacza rozwój, a często wiąże się z przeciążeniem układu nerwowego. Próby narzucenia sobie sztywnej struktury, perfekcyjnej organizacji czy ciągłej samodyscypliny mogą prowadzić do frustracji, poczucia porażki i szybkiego wycofania. Dlatego praca nad zmianą nie polega na „wypychaniu się” poza granice, ale na stopniowym budowaniu nowej, bezpieczniejszej strefy funkcjonowania.
W terapii i pracy rozwojowej kluczowe jest zrozumienie, że komfort osoby z ADHD wynika z regulacji pobudzenia, a nie z lenistwa czy braku ambicji. Tworzenie warunków, które uwzględniają potrzebę ruchu, zmienności i sensu działania, pozwala rozwijać się bez ciągłego napięcia. Nowa strefa komfortu może być miejscem, w którym jest przestrzeń na elastyczność, a jednocześnie na realną troskę o siebie i swoje zasoby.